wtorek, 18 sierpnia 2020

Divida et impera - cwany sieje wiatr a głupi zbiera burzę.

Gdzieś w okolicach stycznia świat obiegła pierwsza wiadomość o "śmiertelnym" nowym, nieznanym wirusie, który dziesiątkuje ludzi, powoduje tysiące śmierci na ulicy, śmierci w ciężkich cierpieniach, nagłej. Otrzymaliśmy informację, iż tych zgonów jest tak dużo, że szpitale są niewydolne, służby też nie nadążają...

Wirus miał być tak groźny, że trzeba było spodziewać się bez mała wyludnienia planety Ziemia, a już na pewno zamknąć granice i ogłosić pandemię...

Posłusznie świat to zrobił. Nie wszystkie kraje, bo zdarza się, że gdzieś ludzie nie tyle myślą, co są po prostu niesprzedajni. To mało znane kraje i pewnie zaraz usłyszę, że to kraje wyspiarskie, do których nie dociera cywilizacja. Te kraje to:

Korea Północna
Turkmenistan
Wyspy Salomona
Vanuatu
Samoa
Kiribati
Mikronezja (Sfederowane Stany Mikronezji)
Tonga
Wyspy Marshalla
Palau
Tuvalu
Nauru

I może z tym bym się i zgodziła, gdyby nie np. Turkmenistan - kraj graniczący z innymi. Nie mówię już o takich krajach, jak np. Szwecja czy Nowa Zelandia, która nigdy nie negowała istnienia wirusa, ale nie poddała się wariactwu, aż po Norwegię, gdzie premier miała jaja przyznać się do błędu i przeprosiła za lockdown...

 To wszystko, co wyżej napisałam - co, kto, kiedy i jak jest mało ważne, ponieważ spory o "podejście" przesłoniły istotę problemu: w ogólnej walce psychologiczno-ideologicznej, narzuconej nam przez rządy i media, w ogóle nie zauważamy, że nie ma ludzi padających na ulicy, że to, co mamy obok siebie w niczym nie przypomina obrazków z Wuhan! To kolejna odsłona podziału naszego społeczeństwa. Walczymy ze sobą jako dwa wrogie obozy: maseczkowcy przeciwko antymaseczkowcom!!!

Tak, antymaseczkowcom! To taki rodzaj ludzi, którzy MYŚLĄ i ANALIZUJĄ  Są tacy! Tacy ludzie opierają się wszelkiej głupocie. Dzięki analitycznemu myśleniu swoje postrzeganie świata opierają na faktach, a nie emocjach. Zwykle są to ludzie wątpiący, poszukujący. To charakteryzuje ludzi INTELIGENTNYCH, ponieważ przez całe swoje życie dążą do wiedzy. A wiedza to wypadkowa różnych punktów widzenia, dopuszczenia do siebie racji innych, to doświadczenie empiryczne wszystkiego, co funduje nam dzień...

To swego rodzaju sito informacyjno-emocjonalne, które umożliwia weryfikację podawanych newsów...

W wielu przypadkach tego po prostu brakuje...

Dlatego góra się cieszy, kasę bierze, a my na dole chlamy się (jak zwykle) o rzeczy które wynikają z wiedzy i niewiedzy. 

I dziwicie się, że nauczanie ma być zdalne? Nic tak nie jest potrzebne politykom, jak głupie i ciemne społeczeństwo! I nie tylko politykom - na ciemnocie swoje dostatnie życie wiedli wielcy władcy, którzy z kolei opierali się na opłacanych przez siebie astrologach.

Jestem antymaseczkowcem. Bo niby dlaczego mam nosić jakąś szmatę na twarzy, gdy KOMPLETNIE NIC z podawanych mi informacji nie znalazło potwierdzenia w realu - nie ma ludzi padających, jak muchy, nie ma przepełnionych szpitali, statystyki są nieubłagane dla tych, którzy chcieliby mnie zakneblować, widzę manipulację, widzę wręcz hochsztaplerstwo naszego i innych rządów! Widzę  rolę mediów (o dziwo, zgodną) w sianiu paniki!

Bo ten wirus - jest, był i będzie. 
COVID został wykryty już w latach 60-tych.

Wirus, jak był tak jest, ale tylko teraz ten sam wirus, który nie zaraża na wiecach politycznych, jest bardzo groźny dla górników, których zaraża bezobjawowo i trzeba zamknąć kopalnie. Są obrady sejmu, senatu, wyjazdy prezydenta i premiera, spotkania z ludźmi bez strachu, bo tam wirus "nie działa" i są salony fryzjerskie, hotele, restauracje, zwykłe sklepy, firmy gdzie ten  sam wirus "jest niezwykle groźny", tak groźny, że trzeba firmę zamknąć...

Przykładów tych absurdów są tysiące, ale mój artykuł powstał z takiej oto myśli:

nie boję się władzy i mandatów, bo jednak istnieje jakieś prawo i jeszcze można się na nie powołać , ale boję się spanikowanej pani Krysi, która krzyczy do swego małżonka: "no, kurwa, zrób coś! Ta debilka nie ma maseczki!" Boję się, że ten pan Józek w końcu weźmie jakiś nóż i wbije mi go pod żebra, żeby nie słyszeć durnej baby lub, co gorsza, zadźgają mnie we dwoje z wściekłą zajadłością!!!

A góra, jak to góra - umyje ręce, bo przecież to zrobił Józek, bo to zrobiła Krysia...

Divide et impera!

A trupów na ulicach - brak! Moru nie ma! A przecież od tego mieliśmy się ustrzec! Temu zapobiec!

I chwała Panu naszemu, że to tylko polityka. Bo prawdziwa pandemia brałaby krwawe żniwo jak leci - czy mądry czy głupi, stary czy młody, i z lewa i z prawa, czy na wiecu czy w kościele; nieważne byłyby maseczki, mandaty i inne pierdoły... Ludzie masowo by umierali, a my byśmy to widzieli...

Józku, Krysiu - zanim wbijecie mi nóż w plecy w jakimś sklepie - POMYŚLCIE!
Bo macie wirusa - wirusa głupoty! A na tego jeszcze nikt nie wynalazł ani szczepionki, ani lekarstwa!

Z cyklu: Felietony, AD.: 19-08-2020


niedziela, 16 sierpnia 2020

Przywiezione znad Wisły czyli oda do komara.

 Co ci zrobiłam wstrętny komarze,
żeś się tak do mnie przyczepił?
Ty wredna istoto, ludzki koszmarze ,
co zrobić byś się odczepił?!!!

Czego ode mnie chcesz podły krwiopijco,
co krew mi wysysasz całą?
Chcę nie chcę muszę być twoim ubijcą,
choć tylko dłonią, a chciałabym pałą!!!
 
Czego ode mnie chcesz wredna pijawko,
co nie dasz zaznać spokoju?
Zamiast siedzieć nad jakąś sadzawką,
krwi mojej żądasz, jak wodopoju!
 
Co ci zrobiłam  okrutny wampirze,
co latasz we dnie i w nocy?
Mały, parszywy, kłujący zbirze,
co tyle masz w sobie mocy!!!

By ugryźć i ukłuć i wk....ć człowieka,
nie szczędzisz sił swoich komarzych!
By zagryźć, urąbać, uj....ć nie zwlekasz!
Wręcz, mendo, wciąż o tym marzysz!!!
 
Być może me słowa się komuś wydadzą
za mocne lub nazbyt dosadne...
Ducha stanu mojego i tak nie oddadzą,
W mej sytuacji są wręcz bardzo ładne ;)

Bo chociaż nad Wisłą było cudownie,
nurt bystry, i ryby, i woda czysta...
Ja z tej wyprawy przywiozłam dosłownie
bąbli, ukąszeń... a, z tysiąc czterysta!!!
 
Z cyklu: "Co mi w duszy gra", AD., 16-08-2020



poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Nad, pod - a trzeba iść po równym...

Na myśl mą padło dzisiaj olśnienie!
Coś, z czym od zawsze walczę i ginę...
Talii i ramion "nieznaczne" zwiększenie
sobie wciąż przypisując winę...

Pomimo diety i ćwiczeń katuszy
Z mizernym skutkiem, zawsze i wszędzie...
I z założeniem: "Ty żarcia nie ruszysz!"
Nie ruszasz, i tak NIC z tego nie będzie :(

Po latach prób, błędów i marnych sukcesów...
Lat katowania, siebie i innych...
I rzadkich, by nie rzec w ogóle ekscesów...
Raz osiągnęłam rys mego ciała płynny...

Jaka to była radość i samo wielbienie!
Jak się cieszyłam, że chudłam, nie tyłam!
I sił miałam tyle, że wpadłam w zdumienie...,
... za dziewięć miesięcy Córcię rodziłam...

Tak mój organizm od lat robi swoje,
gdy ja coś rzeknę, on w doopę mi daje.
Szeroka być muszę - to życia podwoje,
dla wszystkich, którym oparcie daję...

Ze szczególną dedykacją dla osób, które myślą, że "żarcie", to problem z wagą :(
I dla tych, którzy w ogóle nie rozumieją, że brak żarcia to DOPIERO problem z wagą  :(

Z cyklu: "Co mi w duszy gra" AD: 04-08-2020

poniedziałek, 27 lipca 2020

Blues przed czwartą nad ranem.

Tak słucham bluesa o czwartej nad ranem,
to ta godzina o której zasypiam,
a może tylko do życia się budzę...

Rozstrzygnąć muszę nim do pracy wstanę,
bo jednak w życiu mam  swoje pryncypia,
a może tylko wrażeniem się łudzę?

Tak słucham bluesa o czwartej nad ranem,
gdy ciemna noc zaczyna już marnieć,
i dzień nowy wstaje, dzień nowy wstaje...

Nocne marzenia swe zmyję nad kranem,
choć w chłodzie uczuć mogłam ich nie mieć,
lecz nowy dzień nowe nadzieje daje...

Tak słucham bluesa przed czwartą nad ranem,
powinnam spać już, lecz mi się nie chce,
wolę napisać, co w duszy mi śpiewa...

Nie to, co mi zostanie zagrane,
czyjaś muzyka mnie waży lekce.
i cudze, nie moje, opiewa!

Dlatego słucham bluesa nad ranem,
bo to jest tylko moja godzina.
Godzina ciszy, godzina szczerości...

Rozstrzygnąć muszę nim do pracy wstanę,
gdzie leży mych wątpliwości przyczyna?
Gdy tylko dnia dostoję jasności...

Z cyklu: "Co mi w duszy gra". AD: 27-07-2020

wtorek, 14 lipca 2020

Wybory prezydenckie - już nie rowy a okopy.

W moim dorosłym życiu kilka razy już głosowałam, począwszy od pierwszych "demokratycznych" w 1989r. co oznacza, że taka młoda to już nie jestem
Pamiętam każdego kolejnego prezydenta, kolejne rządy, które zastąpiły nieboszczkę PZPR.
Pamiętam podział na społeczeństwo i władzę.
Pamiętam też, kto podzielił społeczeństwo na moherów i "elytę", zwaną później lemingami.
Pamiętam genezę mowy nienawiści, hejtu, ośmieszania, poniżania i oczerniania elektoratu prawicowego, prawicowego prezydenta, premiera, rządu.
Pamiętam kto i po co zaczął nakręcać spiralę nienawiści, która doprowadziła do Smoleńska, do zabójstwa ś.p. Marka Rosiaka.

Zaczął to ryży chłoptyś w krótkich spodenkach, obrażony na całą piaskownicę, bo nie on wygrał batalię :(
Tyle, że nie chodziło o łopatkę, ale o Polskę!!!

Pamiętam twarze przegranych polityków, zawiedzionych celebrytów, całej maści "obrońców demokracji", którzy z bezpodstawnym przeświadczeniem o swojej wyższości nazywali nas "bydłem, ciemnogrodem, zaściankiem, nieukami, prostakami, ludźmi ze wsi, nazistami, faszystami" itp.
Pamiętam, że przodowały w tym tak "tęgie" umysły jak na przykład: nibyprofesor Bartoszewski, erudyta Bolek, "doktor nauk monopolowych" Maleńczuk czy też niosący pokój i miłość Nergal lub "dobroczyńca" Owsiak...
No i im podobni. W tym panteonie "gwiazd" jest znacznie więcej!
Pamiętam też, że przekonanie o swojej elitarności miała partia, której co trzeci członek ledwie skończył podstawówkę :(

Pamiętam od kiedy zaczęły się manipulacje medialne, gra słowami, zdaniami i twierdzeniami wyrwanymi z kontekstu całej wypowiedzi...
Granie półprawdami, potem kłamstwami aż wreszcie fejk został zaakceptowany społecznie :(

W sumie po tych wyborach nic się nie zmieniło i zaskoczenia nie ma żadnego. Pseudoelity w niczym nie zawiodły... Do "obrońców demokracji" nie dotrze chyba fakt, że pierwsi ją łamią. Łamią też konstytucję i burzą ład społeczny.
A wszystko w imię źle pojętej poprawności politycznej czy też celowego działania na rzecz rujnowania mojej Ojczyzny.

"Obrońcy demokracji", cała ta "elyta" nie rozumie, że my - ciemnogród, wsioki, bydło itp. też musieliśmy przetrwać te lata rządów, które nam w ogóle nie odpowiadały, żyć i patrzeć na rozkradanie, malwersacje i całą tę anarchię, dewaluowanie naszych chrześcijańskich wartości, burzenie porządku wynikającego z dziesięciu przykazań. Nie zrozumieją, ponieważ w swoim bałwochwalstwie uważają się za kogoś lepszego, chcą być ponad prawem - czyli owsiakowe "róbta, co chceta".
Takie postępowanie charakterystyczne jest dla ludzi mizernego umysłu, prostych, zakompleksionych, którzy swojej wartości szukają w poniżaniu innych.

To wszystko pamiętam!
Teraz natomiast z przerażeniem obserwuję, jak tą nienawiścią zaczynają posługiwać się normalni ludzie - brat do brata, mąż do żony, kolega do kolegi! Jak bardzo zarażone są młode umysły, które nie będąc świadkami konkretnych wydarzeń, lub nie mając ich świadomości, przyjmują bezkrytycznie wlewany im do głów jad! Nienawiść do oponentów jest tym większa, im mniejsza wiedza i chęć poznawcza!
I ten egoizm, wynikający z przeświadczenia, że tylko "to, co ja uważam za dobre i mądre jest słuszne i tak ma być".

Ten podział wiedzie w prostej linii do wojny domowej. I nie będzie to wojna wywołana przez elektorat PiS-u i środowisk prawicowych, tak, jak te środowiska nie rozbudziły narodowej nienawiści!
I piszę to z pełną świadomością! 
Pomimo tego, że PiS mnie rozczarował w kilku sprawach, krytykuję rząd Morawieckiego od dawna za babole ekonomiczne, nigdy nie zgodzę się z tym, że nas podzielił! 
Zrobił to rozczarowany przegraną folksdojcz Tusk, w swoim przemówieniu w 2005 roku w sejmie, które cały czas brzmi w moich uszach! :(
Na władzę patrzę jak na urzędników, którzy albo dobrze albo źle wykonują swoje zadania, nie jestem fanatyczką. żadna władza nie jest doskonała, żadna nie zapewni każdemu w 100% zadowolenia - raz jedni "cierpią" raz drudzy. Na tym polega demokracja.
Gdzieś przeczytałam pytanie zdesperowanej pani: "jak to jest, że ledwo lokale się zamknęły już są wyniki?" To śmieszne, bo ja takie samo pytanie zadawałam za każdym razem, kiedy wygrywało peło. Ale tego chyba, już ta pani nie pamięta...

Nie przyszło mi nigdy na myśl, żeby moich znajomych czy moje koleżanki wyzywać, ubliżać im tylko dlatego, że głosowały inaczej! Póki to jeszcze miało sens, starałam się tłumaczyć, dyskutować, prostować manipulacje, ale nigdy nikomu nie ubliżyłam!

Niestety, w drugą stronę to nie działa, dlatego tym, którzy tak bardzo są mną zniesmaczeni, są rozczarowani i sfrustrowani moim wyborem polecam maść na ból doopy i ciepłą kąpiel!

Wytrzymacie, tak, jak i ja musiałam wytrzymać!
Rowy zostały wykopane, teraz zaczynamy się okopywać! Pomyślcie sami dokąd nas to zaprowadzi?!

Z cyklu "Felietony". AD: 14-07-2020






niedziela, 12 lipca 2020

Wybory 2020

  • Monika Struzik Iwonka to ja też wierszyk...Agato, Agato masz ty kasę na to ? nie za twoje, nie za twoje ino za moje!🤣wesołej nocki wyborczej!

    • Iwona Jeżewska A kiedy przyjdzie Trzaskowska
      z pewnością rodowe swe srebra odda ;)

      Nie weźmie od nas złotówki,
      na chińskim kupi se tenisówki ;
       
       
      Z cyklu "Przepraszam - musiałam" AD. 12-07-2020
       

Procenty, centymetry czyli wybory 2020

Skończyła się cisza lecz tylko wyborcza.
Teraz jest walka o " 2 %" zaborcza.
O centymetry, co dla facetów jest ważne,
odbyła się wcześniej, w tej kampanii strasznej.

Dwa centymetry przewagi dla mężczyzn
we wzroście, jest argumentem niezręcznym.
Lecz dwa procenty zaważyć mogą
nad moją Polską, wieczną niebogą!

Dobrze, że jeszcze promili nie mierzą!
(Bo jeszcze nie pili, ci co w Polskę wierzą).
Procenty nadal mogą być groźne,
jak te, co alkomat wyczuje w dni mroźne.

I mandat może dostać, niestety,
nie ten, co zjadł zakrapiane kotlety.
Bo za "te" procenty kara jest słuszna!
Lecz "mandat" inne znaczenie też ma...

W dzisiejszym znaczeniu procenty są dobre,
im więcej, tym lepiej, dla Polski chrobrej.
Oby więcej procentów nazbierał,
ten, który wie, że to nie wybory mistera!

Z cyklu "Satyrycznie politycznie". AD 12-07-2020





środa, 8 lipca 2020

Wędrówką życie jest człowieka.

Tyle jest pięknych dróg i tyle ścieżek.
By przejść je wszystkie nie starczy życia.
Lecz kocham szlaki, kocham je szczerze,
I wiem, że wiele ich mam do przebycia.

Nie zniechęcają mnie szlaków znoje,
trudne podejścia, kapryśna pogoda.
Co tam przeżyję, na zawsze moje...
Na szlaku zawsze czeka przygoda!

A to zobaczę żuczka gnojarza,
a to sasankę czy pączek krokusa.
Na szlaku błoto i przepaść się zdarza.
dla mnie to tylko dalsza pokusa;

by iść tam, gdzie jeszcze dotąd nie byłam,
wejść tam, gdzie dotąd jeszcze nie weszłam.
Zrobić to, czego do dziś nie zrobiłam,
za sobą zostawić to, co już przeszłam.

Z cyklu: "Co mi w duszy gra". AD, 09-07-2020

wtorek, 23 czerwca 2020

Dzień Taty! To pamięć o Nim, nie kwiaty...

To dzień szczególny, to Twój dzień Tato.
poza nim tylko dni 365 w roku.
Nigdy nie byłam gotowa na to,
byś pozostawił mnie samą w mroku
Twojego odejścia.

Dzień każdy, kolejny powinien tłumaczyć
Twoje odejście i ból tuż po nim.
Lecz normalności nie mogę zobaczyć,
spokoju to mego antonim,
Zaś synonim zejścia...

Tatko - na zawsze jesteś w mej głowie
Choć ciała już nie ma, lecz pamięć żywa
O Twoim życiu każdy się dowie,
Bo we mnie żyje legenda prawdziwa,
którą stworzyłeś...

Pamiętam, byłam, zaświadczyć mogę
Jak chciałeś Polski, jak ją kochałeś!
Jak czułeś niesprawiedliwości trwogę.
I, że już jest wolna! Tak myślałeś.
Tatuś - ciesz się, że nie dożyłeś!

Ja tę spuściznę noszę.
Gdy czas nadejdzie - wszem, wobec ogłoszę...

Z cyklu: "co i w duszy gra", AD: 24-06-2020

wtorek, 9 czerwca 2020

Za co mam przeprosić Amerykanina - Afroamerykanina?!

Gdzie jest granica?
Gdzie są granice?
Czy jest granica?
Czy są granice?

Pewnie, że nie chodzi mi o granice państw! Te, na szczęście jakoś zostały ustalone i są w miarę respektowane. Pytam o granice wytrzymałości człowieka, grupy ludzi, społeczeństwa, narodu, a nawet CYWILIZACJI?!
W którym punkcie wariactwa poprawności politycznej jesteśmy?

Jako człowiek - wiem, gdzie jestem; wiem, jakie wartości wyznaję; wiem, czym w życiu kieruję się.
Jako grupa ludzi - też nie jest z tym najgorzej - dobieram sobie takie towarzystwo, które mi odpowiada i któremu ja odpowiadam. Tu możemy, oczywiście różnić się, dyskutować. Nawet jest to wskazane dla samorozwoju! Ale nadal mamy wspólny światopogląd...
Jako społeczeństwo - jeszcze balansuję. Wydaje mi się, że żyję wśród ludzi, którzy są mi bliscy i dalecy - uczciwi i przestępcy, wierni i zdrajcy, prawdomówni i kłamcy, ale nadal jednak nie pospolici BANDYCI! To wielki mój skrót myślowy na potrzeby niniejszego artykułu, bo temat jest obszerny i na tym etapie oddzielam społeczeństwo od władzy. Tu zaczynają się schody...
Od razu wyjaśniam, że nie mam na myśli tutaj pojedynczych rządów, traktuję to jako zjawisko socjologiczne.
Ponieważ ufam, że na tym etapie nadal wszyscy jesteśmy CYWILIZOWANI!

Nie wiem, ile jeszcze mój spokój potrwa, ale jako szary obywatel, w miarę czuję się bezpiecznie w moim kraju.
Na przykład: mocno nadszarpnęły tę moją pewność ostatnie wydarzenia ze strajków przedsiębiorców, (czyli mojej grupy społecznej), niemniej widzę, że filmy w sieci, prawdziwe relacje pokazujące kompromitację policji i rządu zadziałały. Oby nie tylko przed wyborami, ale zapanował względny spokój.
Ponieważ jesteśmy ludźmi CYWILIZOWANYMI!

A co nam się teraz serwuje?
Ściślej, co lewactwo nam serwuje?
Ano:
- Uwielbienie bandyty, pospolitego przestępcy, tylko dlatego, że policjant w Stanach popełnił błąd? Przekroczył swoje uprawnienia?
- Jakąś paranoiczną odpowiedzialność społeczną za czyny przez nas w ogóle nie popełnione!
- Jakąś paranoiczną współodpowiedzialność za rasizm w Stanach, w sytuacji, gdy u nas tego problemu w ogóle NIE MA! A i w Stanach też już nie...
- Poniżanie NASZYCH RODZIMYCH OFIAR błędów naszych rodzimych organów ścigania, poprzez trywializowanie problemu! Nie tylko w Polsce, w Europie... A to podobno ja nie jestem Europejczykiem, bo nie chcę Unii.... Aaaa, właśnie - gdzie jest w tym temacie Unia?!!!!
- Poczucie winy za to, że urodziliśmy się biali?!
- Winę narzucają nam, Chrześcijanom, ludzie którzy nigdy w Boga nie wierzyli! Wychowani w PRL-u (przewrotnie ten ustrój nie podnosił ręki na Kościół), nauczeni 10 przykazań i naszej wiary, zapamiętali tylko to, że mamy nadstawiać drugi policzek i być miłosiernymi... Znaczy gówno wiedzą! Ale mają ogromne pole do manipulacji! :( I to robią!!!! My, Chrześcijanie - nadstawiamy policzki, a lewactwo bije w nie bez żadnej litości!
A Jezus przecież powiedział: “Kto nie ma miecza, niech sprzeda płaszcz, a go kupi”
To jest przykazanie Wielkanocne! Nie jesteśmy bezbronni! Może sami za mało znamy naszą wiarę?!
Dlatego lewactwo robi z nami, co tylko chce!

"Abdykajca" Benedykta!!! Franciszek, myjący nogi islamistom...
Leżący "Cop", obmywający nogi "pi, pi pi"...

A.M. Japek - "Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat bo wysiadam"
https://www.youtube.com/watch?v=RJsTBwHT6TY

Ja wcisnęłam hamulec. A wy?!

I tu stawiam kropkę, choć słowa dalej cisną klawiaturę...

Z cyklu: Felietony. AD: 09-06-2020